lis
15

Athens Classic Marathon 2011

Temat utworzony przez Piotr Smoleński


Athens Classic Marathon 2011

                           Athens Classic  Marathon

 

Zachęcony słowami Agnieszki postanowiłem  napisać kilka swoich osobistych wrażeń na temat maratonu w Atenach.

Start na historycznej trasie z Maratonu do Aten w 2501 rocznicę zwycięskiej bitwy Greków nad Persami w 490r p.n.e. chodził mi po głowie od dawna.

Planowanie rozpocząłem po ukończeniu marcowego Półmaratonu Warszawskiego, kiedy zaczęła się moja przygoda z bieganiem po dłuższej przerwie.

Po złamaniu bariery dwóch godzin w półmararatonie i pokonaniu granicy 50 min na 10 km bardzo chciałem zostać maratończykiem z trójką na początku.

Po nieudanym Maratonie Warszawskim Ateny to była ostatnia szansa.

Pakiet  startowy nie jest wcale tani. Kosztuje 90Euro na samym początku rejestarcji + 10 Euro za ewentualny dodatkowy medal z okazji 2500 rocznicy bitwy pod Maratonem. Z tego co wiem, to im póżniejsza rejestracja tym wyższa cena.

Wcześniejsza rezerwacja hotelu też jest wskazana. Mnie udało się znaleźć  w maju  4 – osobowy pokój w Hotelu Achillion niedaleko centralnego placu Omonia za 60 Euro. Hotel 3 gwiazdkowy z niezłym śniadaniem w cenie, wychodzi 15 Euro na osobę. Polecam stronę www.booking.pl  przy wcześniejszej rezerwcji hotelu.

Gorzej było z przelotem. Tanie linie lotnicze wcale nie okazały się tanie. Skończyło sie na starych dobrych liniach lotniczych LOT w cenie 600 zł za bilet powrotny. Za to catering i winko na pokładzie. Lot trwa 2h45min. Tu też radzę dużo wcześniejszą rezerwację. Dodatkowo LOT ma zawsze środowe promocje. Nieduże, ale zawsze.

Dojazd z lotniska jest bardzo prosty i wygodny. Z okazji Igrzysk Olimpijskich w 2004r. Grecy zbudowali dodatkową linię metra z lotniska Venizelos do centrum. Terminal  znajduje się 300m na lewo zaraz po wyjściu. Już w hali przylotów wszyscy maratończycy na specjalnie dla nas przygotowanych stanowiskach otrzymują specjalną kartę miejską. Upoważnia ona do 50% zniżki na wszelkiego typu transport publiczny oraz dużych zniżek do niemal wszystkich muzeów i zabytków. Ciekawostką jest, że w Atenach dzieci i młodzież z krajów Unii Europejskiej do 19 roku życia ma darmowe wejścia do większości muzeów.

Odbiór pakietów startowych odbywa się już od popołudniowego czwartku, aż do soboty wieczorem. W przepięknych Ogrodach Narodowych (aleje palmowe, mnóstwo kwiatów mimo połowy listopada) położonych pomiędzy Parlamentem a siedzibą Prezydenta stoi Zappeion. To eleganckie XIX w. centrum kongresowe. Co roku jest siedzibą komitetu organizacyjnego. Tu też odbywają się targi maratońskie. Oczywiście reklamuje się sporo europejskich maratonów, jest sporo odżywek, sprzętu sportowego etc. Miłym zaskoczeniem jest ogromny wybór róznego typu T- shirtów związanych z Ateńskim Maratonem w cenie od 6 do 12 Euro.

Pakiet startowy jest standardowy. Istotne jest to, aby w dniu zawodów wszystkie rzeczy osobiste spakować w otrzymany od organizatora  plastikowy worek wraz z numerem. W przeciwnym razie depozyt nie jest przyjęty. I to jest na prawdę przestrzegane!  Zaskoczeniem in minus jest brak „pasta party„. Jedynie prywatne, komercyjne firmy reklamujące się na targach oferują swoje usługi.

Do tej pory w Maratonie Ateńskim startowało kilkanaście tysięcy osób (w zeszłym ok. 15 tys.)

Grecki kryzys chyba jednak daje o sobie znać, gdyż na tegoroczną edycję zapisało się mniej jak 10 tys. Już w metrze o 5.30 rano widać setki maratończyków z całej Europy. Przeważają Francuzi, Włosi i oczywiście Grecy.

Zastanawiałem się jak organizatorzy poradzą sobie z transportem prawie 10 tys. ludzi w tym samym czasie do odległego o ok. 37 km Maratonu. Przebiega to bardzo sprawnie. Z trzech miejsc w centrum miasta podstawiane są setki atokarów. Na placu Syntagma obok Parlamentu przygotowanych jest 6 ramp na których jednocześnie co parę minut zapełnianych jest 6 autokarów. I tak od 5.30 do 6.30. Kto się spóźni tego kłopot. Pozostaje taksówka.

W trakcie 50 min. przejazdu do Maratonu słuchamy z przygotowanej płyty instrukcji dotyczących procedury samego startu, biegu i tego co za metą w Atenach. O samym Maratonie nie powiem nic poza tym, że widziałem jedynie osamotniony stadion lekkoatletyczny.

Jest przeraźliwie zimno 6 C. Jeszcze 2 dni wsześniej chodziliśmy na krótki rękaw i zwiedzaliśmy Ateny otwartym piętrusem. Wtedy śmiałem się  ze wziętej z Polski czapki, rekawiczek i grubych spodni treningowych. Teraz zakładam na siebie wszystko, a dodatkowo okrywam się otrzymaną przez organizatora folią. Zaczyna padać deszcz i wieje przenikliwy wiatr z szykością 30km/h. Jest 7.10 a do startu prawie 2h. Wszyscy jesteśmy na otwartym stadionie. Co bardziej doświadczeni mają przygotowne grube plastikowe worki na śmieci. O 8.30 trzeba zostawić depozyt, 8.45 to wejście do sektorów (teraz było 8).

Wreszcie start. Mój sektor rusza o 9.03. Cholerny wiatr okazuje się teraz sprzymierzeńcem. Miasto Maraton położone jest w niecce między górami na poziomie morza. Wiatr południowo wschodni nieźle nam pomaga. Przynajmniej tyle po porannym, polarnym mrozie.

Pierwsze kilometry są przyjemne. Płasko, czasami lekko w dół. Na 4 km odbijamy w lewo w kierunku  plaży. Robimy dodatkową pętelkę po to, aby uzyskać wymagany dystans 42km195m. W istocie między Maratonem, a Atenami jest ok. 37 km. Tyle też pokonał Filippides, aby oznajmić Ateńczykom o zwycięstwie pod Maratonem. Ok. 40 km liczyła trasa  biegu maratońskiego podczas pierwszych Igrzysk Olimpijskich ery nowożytnej w 1896 w tym samym miejscu. Dopiero historia z królową podczas Igrzysk w Londynie w 1908r spowodowała, że ten dystans wynosi obecnie nieco ponad 42km.

Od 15km rozumiem co to znaczy zaczynać na poziomie morza a kończyć wyżej.  Zaczyna się podbieg. Jest niewielki, ale ciągły ok. 10km. Potem chwilowe wypłaszczenie urozmacone kilkoma nieckami.

Napis na naszej klubowej koszulce powoduje, że pozdrawiają mnie rodacy. Mija mnie chłopak ze Szczecina, potem dwóch z Gdańska. W sumie 7 osób w tym 3 Warszawiaków.Jest nawet nasz sąsiad z osiedla na Pajdaka. Zachęcam go na nasze biedronkowe spotkania.

Wreszcie oczekiwany podbieg na 32km. Może trochę mniej niż Sanguszki ale 2 razy po ok. 2km. Na forach internetowych radzono, aby robić dużo podbiegów i wybiegań w terenie pagórkowatym. Mają rację. Za to jeżeli to już się przetrwa to później jest już bajka. Albo płasko, albo z góry. Czasami nieźle z góry. Jeszcze na 4 km przed metą jest hopka, ale to nic w porównaniu z poprzednimi odcinkami. W dodatku jesteśmy już w Atenach. Coraz więcej ludzi. Grecy chyba mówią tym samym językiem co my, bo wszędzie słychać ``brawo``.

Ostatni kilometr jest cudowny. Cały czas w dół, w szpalerze widzów, przepiękna sceneria Ogrodów Narodowych i Pałacu Prezydenckiego. W oddali widać lśniący marmurami Stadion Panateński i czekającą rodzinkę. Teraz każdy ma siłę. Żona opowiadała mi, że przy 3h30min cały stadion kibicował facetowi, ktorego skurcze złapały na stadionie. Na sztywnych nogach, ale dotarł do mety. Na ostanich metrach nawet podbiegł.

Wreszcie stadion i przez chwilę możesz czuć się jak bohaterowie Igrzysk Olimpijskich w prawdziwej ich scenerii.

Dla mnie dodatkowa nagroda – życiówka i wreszcie złamanie bariery 4 godzin. Tak niewiele, a tak cieszy.

Ten wyjazd to świetne połączenie mojej pasji czyli biegania z możliwośią  zwiedzania nowych miejsc i podziękowania Rodzince za zrozumienie.

 

Dodaj komentarz
9 komentarze(y):
Wczytywanie wcześniejszych komentarzy
Wczytywanie listy